sobota, 11 lutego 2017

Mrówkowiec

Jedną z zasad panujących w mojej kuchni jest rozsądne gospodarowanie jedzeniem tak, by jak najmniej go wyrzuć. Nie zawsze mi się to udaje, choć staram się jak mogę. Ostatnio zostało mi sporo białek i szukając pomysłu na ich wykorzystanie przypomniałam sobie stary przepis na ciasto z białek i maku.

piątek, 27 stycznia 2017

Lemon curd

Cytryna to owoc, który zawsze jest w mojej spiżarni. Wykorzystywana do ostatniej kropelki i kawałka skórki. Najbardziej smakowita w lemon curd, który nadaje się do wypełniania tartaletek, nadziewania makaroników czy po prostu wyjadania łyżką ze słoika... To smak lata, wspomnienie lemoniady w upalny dzień i kwaśnego sorbetu w parny wieczór...

piątek, 11 listopada 2016

Brownie z prażonymi migdałami

Listopad to miesiąc, w którym najchętniej zaszyłabym się pod miękkim kocem, z kubkiem earl grey'a i dobrą książką na kolanach. W powietrzu unosiłby się zapach czekolady pomieszany z wibracjami dobrej muzyki (ostatnio namiętnie rozbrzmiewa u mnie Dorota Miśkiewicz). Wystarczyłoby tylko ukroić sobie kawałeczek brownie, by smutny listopadowy nastrój prysnął...

niedziela, 30 października 2016

Omlety na słodko

Na jesienne ranki najlepsze na świecie są omlety według prababcinego przepisu. Proste i szybkie w wykonaniu, po prostu nie mogą się nie udać. Podaję je zawsze z syropem klonowym, dodatki można zmieniać do woli. Świetnie smakują ze świeżymi owocami, z bakaliami czy z domową konfiturą. Taki słodki umilacz na początek dnia...

sobota, 15 października 2016

Biszkopt

Przepis na ten biszkopt dostałam od mojej prababci. Nie pamiętam, żeby robiła to ciasto według innej receptury. Kiedy zabierała się do pieczenia prosiła mnie o pomoc przy zdejmowaniu starej wagi z najwyższej kuchennej półki. Nie mogła wdrapywać się na krzesło, miała za słabe nogi. A ja, mała dziewczynka, która uwielbiała śledzić każdy babciny ruch, chętnie służyłam pomocą. Zdejmowałam wagę i odważniki, dokładnie ważyłam składniki, ubijałam, ucierałam i cieszyłam się, gdy biszkopt rósł wspaniale, a słodki zapach wabił do kuchni po kolei najpierw naszego psa, a potem pradziadka... Gdy można już było go kroić, prababcia sprawiedliwie dzieliła te pyszności pomiędzy domowników. Szczęśliwy gość, który akurat trafił do nas w odwiedziny... Do tej pory we wspomnieniach o prababci pojawiają się na pierwszym miejscu jej słodkości...